– W tym roku odpuściłem życzenia na blogu. Zarówno świąteczne, jak i noworoczne. Miałem co robić, a to, czego życzę wszystkim, to WOLNOŚCI I ODPOWIEDZIALNOŚCI – nie chciałem takiego tematu zostawić bez komentarza. Może to nadrobimy tutaj? Zwłaszcza, że koniec roku upłynął nam pod znakiem dwóch filmów na ten właśnie temat. Mam na myśli „Ucieczkę z kina Wolność” Marczewskiego i „Zaklęte rewiry” Majewskiego …

Mozart – Requiem (Ucieczka z kina „Wolność”)

Oglądaliśmy je w odstępie jednego dnia i to było za mało … bo cały czas Gajos jeszcze chodził mi po głowie przy drugim seansie. „Ucieczkę z kina Wolność” pokazuje się nie dość często – film potrzebny, szczególnie w czasach, gdy znowu dąży się do centralizacji. Wiesz jakie rzeczy mnie denerwują, bo pisałam to na Futerkowej … faszyzacja życia politycznego, udawanie, że pieniądze publiczne są czymś innym niż pieniądze obywatela (ostatnia sprawa zamrożenia cen prądu) … czytam, że na wystawie na stulecie niepodległości w Zamku Królewskim dyrektor każe „dowiesić” zdjęcia Kaczyńskich, bo rzekomo zwiedzający się tego domagają i myślę sobie „jakie to barejowskie” … czytam u naszego znajomego blogera, Stacha, że za pogrzeb parafia chce 1400 zł, i poza szeptaniem po kątach, że to niedobrze, nic się nie dzieje. Nikt nie chce za nic wziąć odpowiedzialności, pleni się przeciętność i dupowlazłość, bo to się opłaca. Opłaciło się wice od cyfryzacji, opłaci się chwilowo rządowi lub dyrektorowi zamku, parafianie z kolei … nie wiem … sobie wyobrażają nie wiadomo jakie to profity w niebie?

– No właśnie: Czy dupowlazłość się opłaca??? Podczas wspomnianych seansów filmowych natrętnie wracała do mnie myśl: „Kiedy wreszcie bohaterowie zorientują się w jakim tkwią gównie i z niego po prostu wyjdą?!” W dodatku byłbym skłonny postawić grubszą gotówkę na to, że podobnie myślała większość widzów. I gdy wreszcie bohaterowie zdecydowali się na ten krok, podobnie jak ja, oglądający odetchnęli z ulgą. Bohater „Zaklętych rewirów” wygrał, bo przyjął na klatę konsekwencje. Bohater „Ucieczki z kina Wolność” przegrał, bo liczył na to, że nikt nie będzie pamiętać tego, co robił jako cenzor. Ale nie to jest istotne. Pytaniem kluczowym jest, dlaczego w naszym społeczeństwie jest tylu tchórzy, którzy dalej przepłacają księdza, choć budzi to ich sprzeciw, lub pną się po śliskich zakrętach wyścigu szczurów, mimo iż widzą jak tracą przez to kontrolę nad życiem? Pamiętam Twój pierwszy komentarz po „Zaklętych rewirach”. Brzmiał on: NIEŻYCIOWE ZAKOŃCZENIE.

– 😀 😀 😀 bo jeszcze takiego nie widziałam w życiu, przynajmniej w moim otoczeniu, może gdzieś czytałam, ale raczej rzadko było to lektura faktu.

Marian Opania – Zabłądziła moja łódź (Nohavica)

– A ja??? …a Ty?

– Dobre! Sokolim wzrokiem rozglądałam się zbyt daleko. Masz rację. Ale sam przyznaj … zadzwoniłam dzisiaj, powiedziałam, że bardzo dziękuję i że napiszę odpowiednie podanie … byłam pewna, że na to czekają, a spotkałam się z zaskoczeniem. To nie ma związku z żadną dramatyczną historią w podtekście, ot, zwykła zmiana kierunku, ale chodzi mi o ilustrację – ludzie generalnie spodziewają się po innych kontynuacji danego zachowania … bywają zaskoczeni, a czasem nawet obrażeni tym, że ktoś zmienia zdanie, zmienia tor rozumowania, robi ruchy przez nich nieprzewidziane. Pewnie częściowo jest to typowe dla gatunku, dobre dla rozwoju społeczności, ale … kurde mać … co dobrego jest w tym, że gościu podwyższa cenę za pogrzeb, gawiedź szemrze, ale nic z tym dalej nie robi, więc gościu może w następnym sezonie jeszcze dorzucić do ceny stówkę lub dwie? Czemu nie powiedzieć „to ja bardzo dziękuję” i wyjść? Takie rzeczy da sie zrobić uprzejmie …

– I zauważ, na kim lud próbuje skumulować gniew: Na tych, co się wyłamali, na tych którzy odważyli się postąpić tak, by to była ich wola i ich życie. Pracodawca jest totalnie zdziwiony, że mimo awansów i „docenienia” w pracy, zostawiamy te „zaszczyty”. A ludzie we wsi, czy w miasteczku mają pretensje do tych, co nie idą do kościoła. O co, na Jowisza, o co…?! Ano o to, że „buntownicy” zrobili coś, o czym szarzy ludzie zawsze marzyli, tylko jaj im zabrakło!!!

– Słuszna uwaga. Rozumiem jeszcze tych, którzy są żołnierzami systemu i mają coś z realnego popierania centrali. Więc w przypadku parafii nie dziwi mnie postawa organisty, natomiast ludzie, których ten akurat system ma w głębokim poważaniu, a którzy potępiają „dysydentów”, nie rozumiem. Podobne zjawisko obserwujemy w kulturze. Pewnie zauważyłeś odgórne tworzenie się „nowej elity”. Artyści z górnej półki niespecjalnie mają ochotę łączyć swoje nazwiska z tv publiczną, więc pojawia się promowanie takich osób jak Norbi czy Sławomir. Okej. Rozumiem, że kasa, rozumiem też rządzących, którzy łatają aż nadto widoczne dziury. Ale co do tego ma zwykły obywatel, który zaczyna atakować w sieci taką powiedzmy Kayah (przykładowo, nie jestem wielką fanką). Żeby to było jasne, nie chodzi mi, że jej nie wolno krytykować, a Zenka już można. Ja akurat jeżdżę po Zenku w kwestii muzyki jak po łysej kobyle. Pozostaję w temacie ODPOWIEDZIALNOŚCI. Gdy atakowano ją, że zamiast politykować powinna występować wszędzie, bo „ja (słuchacz) sobie życzę”, nie posiadałam się ze zdumienia. Przecież każdy z nich z osobna poniesie konsekwencje, więc musi podejmować własne decyzję – co też każdy czyni. Tylko później niektórzy kwęczą, że oni musieli, bo ktoś ich zmuszał …

Stanisław Soyka – Modlitwa (Okudżawa)

– Po prostu: Jeden sięgnie po łatwe pieniądze, nawet kosztem godności, podczas gdy kto inny znajdzie alternatywne źródło dochodu. Wracając do kwestii sylwestrowego kiczu: Nigdy w ten dzień programy telewizyjne nie porywały głębią, ale to, co się stało w telewizji publicznej (to ta z MISJĄ), to…. (tu wpisz dowolne obraźliwe określenie, a żadne nie będzie zbyt ostre). Pamiętam jak w roku 2014, nasza wspólna znajoma – dyrektorka gminnego ośrodka kultury, była poddawana na lokalnym forum internetowym przedwyborczemu hejtowi. Żadna jej inicjatywa nie była wystarczająco dobra. Szczególnie utkwił mi w pamięci jakiś leszczyk, który napisał coś w stylu „zamiast nudnego festynu (nudny w tym wypadku oznaczał, że zamiast dyskotekowej sieczki, dyrektorka prezentowała pokazy rzemieślnicze, bractwo rycerskie, grupy rekonstrukcyjne, grupę hip-hopową, grupę szantową, grupę teatralną, a dyskoteka była dopiero na zakończenie dnia), on miałby propozycję, na którą „KAŻDY” chętnie się zgodzi. Pomysł tego obywatela był taki, by gmina zamiast dotychczasowej formy, fundusze przeznaczyła na zorganizowanie festiwalu kapel weselnych. Uzasadnienie??? „KAŻDY CHĘTNIE SIĘ POBAWI PRZY PIWKU I TAKIEJ MUZYCE”. I ja nie wątpię, że w tamtym miejscu znajdzie się wielu chętnych do zachlania ryja w takt coverów Zenka Martyniuka, Boysów i innego kału. Podejrzewam nawet, że byłby to świetny pomysł biznesowy. Jeszcze tylko kartofli w koryto suwerenowi nasypać i pozwolić mu pić do zlania w pory!!! Jest jeden problem: Stwarzanie komfortu picia lokalnym alkoholikom nie należy do zadań placówki kulturalnej!!!

– 😀 Ostry. Ostry powinnam Cię zwać!

– Nie, nie nazywaj mnie „Ostry”. Ta ksywa kojarzy mi się z drobnomieszczańskimi wodzirejami.

Odbijany! 😀 Zamiast życzeń podrzucamy naszym Czytelnikom temat do przemyśleń. Romek z „Zaklętych rewirów” bierze walizkę i wychodzi, najwyraźniej Ci, którzy go gnoili nie rozumieją jak mógł porzucić doskonałą okazję stania się na ich obraz i podobieństwo. Czyni to bez wielkiego żalu i z uśmiechem na ustach – nie wiemy, czy ta decyzja się mu opłaciła, czy nie.

wolność

 

– Romek (Kondrat) odchodzi i widz rozumie, że to on wygrał wychodząc z gówna, a nie Fornalski (Wilhelmi), który utrzymał się na stołku. Dlaczego zatem widz nie potrafi zastosować tego w swoim życiu? A może potrafi, tylko nie każdy. Żeby ułatwić czytelnikom odpowiedź, powiem kilka słów o sobie: Gdy w rodzina próbowała mną sterować, oddaliłem się w bezpieczne miejsce – oddalone o 2000 kilometrów od jej „pomocy i troski”, gdy w pracy próbowano przekupić mnie awansem, bym godził się na rozwiązania wbrew interesowi pracowników (w tym wbrew mojemu interesowi, z czego nie każdy awansujący w ten sposób zdaje sobie sprawę), zmieniałem pracę, gdy w związkach z kobietami następowały zachowania, których nie byłem w stanie zaakceptować, również to ucinałem (natychmiast, a nie wtedy, gdy zbyt dużo nieodwołalnych rzeczy się już stało, nie czekałem nawet, aż na horyzoncie pokaże się inny obiekt zainteresowania). Wiedząc, że petardy są drogie i płoszą zwierzęta, nie strzelałem na Sylwestra, zamiast udawać, że moja petarda akurat nikogo nie płoszy. Nie wsiadałem też na furę zakopiańskiego wozaka tylko po to, by kosztem zwierząt podwieźć dupę na Morskie Oko, by potem twierdzić, że ja akurat jestem wyjątkowym przypadkiem. Ty również wiele zmieniłaś: Kilka miejsc pracy, miejsce zamieszkania, partnerzy. Być może czytelnicy również mają na koncie podobne zachowania. Jurek Owsiak na przykład w tym roku ze względu na zwierzęta odwołał pokaz sztucznych ogni na zakończenie finału WOŚP. Jeśli chcecie się tym podzielić – teraz jest dobry moment. I jeszcze jedno. Ja naprawdę życzę Wam wszystkim samych dobroci, przypominam jedynie o tym, że każda zmiana, każdy czyn i każde zaniechanie, niosą za sobą konsekwencje – czy tego chcemy, czy nie. Dobrze się zastanówmy, czego sobie życzymy, bo jeszcze się spełni!!!

Myślę, że poświęcamy za dużo czasu czemuś co nie było tego warte, ale nie postrzegam siebie jako buntowniczki. Każdy ma swój punkt przegięcia czy punkt w którym chciałby zrobić coś inaczej. No to niech robi.  Ciekawa jestem takich historii. Co robicie, gdy sprawy przybierają obrót, który normalnie uważacie za niemożliwy dla Was do zaakceptowania, co robicie, gdy coś Wam wewnątrz mówi „a może by coś zmienić”? Jeśli wspomnianych przez nas filmów nie znacie, serdecznie zapraszam do obejrzenia.

Reklamy