– Rok 2019 kończyliśmy z „Wodzirejem” Feliksa Falka. W tym samym czasie w Zakopanem atmosferę „podgrzewał” Norbi. Przyyy…-paaa…-deeek….???

Oczywiście 😀 Bardzo mocno sterowany tym, że nie mamy anteny, inaczej z całą pewnością naoglądalibyśmy się Zakopanego z rączkami w górę … przyznaję się, chciałam poczuć tę atmosferę.

– Tak się bawi „wyluzowany” Naród. Nie to, co „zakompleksione” Elyty. Powrót do korzeni, czy tacy zawsze byliśmy?

Kabaret Skeczów Męczących – Zenonian Rhapsody

– Wiesz, mam coraz mniej ochoty wytykać zły gust o tyle, że to nie jest rzecz, którą można sobie ot tak poprawić, gdy już się rozrosła do niebotycznych rozmiarów. Choć prawdą jest, że brzydota mnie drażni – dobrze wiesz jakie miny robię, kiedy przejeżdżamy obok nowobogackich domów zbudowanych bez krzty subtelności na poziomie projektu. Czy tacy zawsze byliśmy? W społeczeństwie reprezentowane są wszystkie gusta i bezguścia. To normalne. Więc chyba nie to jest problemem … raczej to, że media pod obecnymi rządami wyrządzają naszemu narodowi krzywdę.

T-raperzy Znad Wisły – Ta piosenka Bardzo Fajna Jest

– Do tego zmierzam. Prime – time mediów publicznych został zajęty przez przekaz o nieprzesadnie wysokim poziomie. Ale pytanie „czy tacy byliśmy” nie dotyczy jedynie gustów, bo w końcu ktoś o zdecydowanie większej wiedzy i umiejętnościach, wykorzystuje je w mało chwalebny sposób. Zaryzykujesz typowanie dlaczego „Wodzirej” mimo zachwytów kinomanów nigdy nie będzie puszczony w żadne święta po wieczornych Wiadomościach?

😀 I dlaczego tak świetnie zagrany film miał w swoim czasie dość łopatologiczne recenzje? Główny bohater jest niemiły, ale jednocześnie bardzo znajomy. Jeszcze ktoś z rozbawionych widzów mógłby zobaczyć na ekranie siebie, i niekoniecznie chodzi o postać tytułową. Ilu blogerów z rozrzewnieniem wspomina dawne dobre czasy dansingów? A co oglądamy? Gładkoustą szuję i tłum matołów ze znudzonymi twarzami, którzy czekają, aż ich pan wodzirej zabawi, powie im co mają robić. Gdy „la la la la” śpiewają przedszkolaki, można to przynajmniej złożyć na karb wieku … Film pokazuje bez rubasznego puszczania oka, jaką miernotą ludzie się zadowalają. Nie ma optymistycznego finału. Zabawa, gdy nad poziomy wylata przy „la la la la” kończy się występem pana Hulewicza … on mógł się podobać … w latach 70-tych, gdy można było go porównać z kolegami z pracy w przyciasnych sweterkach. Dziś widać w pełnej krasie jaka to była tandeta.

– Pozwolisz, że uchylę rąbka naszej rozmowy, którą przeprowadziliśmy bezpośrednio po filmie. Otóż Świechna zwróciła uwagę, że postać głównego bohatera drażniła ją na długo przed tym, jak okazało się jaką jest szują. Rozpędzony i spóźniony wpadał między ludzi idących jak on do pracy, wcinał się w kolejki, rozpychał łokciami, po wzięciu wypłaty oddawał pożyczone pieniądze znajomym (a to oznacza, że nie miał najmniejszych skrupułów, by pożyczać od wcale nie majętniejszych od niego koleżanek i kolegów z pracy i narażał ich na to, że nie będzie miał z czego oddać, bo już chwilę później szastał łapówkami, spłukując się do cna). To mówiłaś Ty, ja dodałem, że pogardliwie wyrażał się o każdym znajomym, zwłaszcza zaś o tych, którzy mu w czymś pomagali.

Jeśli był dla kogoś miły, natychmiast gdy ta osoba znikała z horyzontu oceniał ją negatywnie, słusznie lub niesłusznie …

– Właściwie jedyną osobą, na temat której wyraził szczery podziw, był udzielający mu miejsca w pokoju kolega, który imponował mu tym, że walił prawdę prosto w oczy i jak ktoś okazywał się gnidą, prał po pysku. I coś mi się zdaje, że wielu obywatelom to zostało do dziś. Zresztą umówmy się: postać kreowana przez Stuhra nie była jedyną budzącą niechęć. Nawet jego ofiary, dużo lepiej odzwierciedlające przekrój społeczeństwa, miały się czego wstydzić.

koń

Kreska jest raczej gruba, szuje dają, szuje biorą, małe szuje próbują sobie coś załatwić przez jedno łóżko, ale się dziwią, gdy trzeba wskoczyć w kolejne … no przekrój. To nie jest miła historia. I jak zabierzemy kostium to czuję się jakbym Sylwestra z Dwójką jednak obejrzała. Ja wiem, że ludzie, którzy tam występują mają swoje racje, publiczność ma … rozumiem … Lutek też miał swoje racje.

– Racje… tak, ale właśnie od ludzi potrafiących tak zgrabnie wszystko wytłumaczyć, trzymam się z daleka. Są nieciekawi, nie widzą w tym nic złego, nie chcą niczego zmieniać, bo mają wspomniane „swoje racje”. Innymi słowy: Nie rokują na poprawę.

Nie jestem tak surowa. Obserwuję, widuję, rozmawiam. Ludzie przyjmują jakąś taktykę jeśli chodzi o życie: w tym przypadku mowa o osobach, które szczerze wierzą, że życie musi być ciężkie, a jeśli takie nie jest to trzeba je takim uczynić. Aby potem móc równie szczerze powiedzieć: „słucham disco polo, bo po pracy chcę się odprężyć, a nie myśleć. Trzeba się napić, bo po całym dniu zasługuję”. Nie zmienię tego …

– Ja również, a jednak spędzę wolny czas raczej z kim innym, niż oni. Mam prośbę. Wiem, że umieściłaś ten klip na Myszy Futerkowej, ale podzielmy się nim z czytelnikami i tutaj. Podobnie jak „Wodzirej”, wywołuje u mnie mocne uczucia: Nostalgii, bo świat na nim przedstawiony, to kraina z dzieciństwa, widziana gdzieś z perspektywy ciekawskiego sześciolatka z PRL oraz złości na to, że przyszło mi wychowywać się w takim syfie. Złości, którą dość łatwo potrafię poskromić, bo zdaję sobie sprawę z tego, że ponad połowa ludności ówczesnego Świata miała dużo gorzej i właściwie tylko Europa Zachodnia, Stany Zjednoczone, Kanada i Australia żyły w ciekawszych warunkach.

– Słucham jej już szósty raz. Dlaczego nie 😀

Ralph Kaminski – Wszystkiego najlepszego

– To na zakończenie kilka słów o sobie i nie będzie o tym, że się urodziłem w kwietniu, właściwie w pierwszej połowie kwietnia…, ale o tym, że bardzo dobrze jest mi z tym, że idziemy swoją drogą. Nie użyję zwrotu „idziemy pod prąd”, bo nie ma sensu walczyć z prądem, za to dobrze jest z niego odpłynąć na taką odległość, by dało się sterować sobą. Nasz wspólny znajomy Wojtek, ekspert od wybierania i przyrządzania kawy, złożył u siebie takie życzenia noworoczne: „Szczęśliwego Nowego Roku bez barier , lęku ,obaw z radością odwagą i wiarą w dobro ! Miłości człowieku cza 🙂”. Podpisuję się pod tym obiema rękami.

Pan śpiewający jest z Jasła, ja ze wsi, Ty z Oświęcimia 😀 Bariery są najczęściej w nas samych. A wiesz, że postać Lutka (bo od niego zaczęliśmy rozmowę) w kontynuacji filmu Falka miała chyba jakieś głębsze przemyślenia? To może być całkiem dobry rok dla nas wszystkich, drodzy Czytelnicy 😉

Jakub Heysel – Poranki

– W rundzie bonusowej, coś w podobnym klimacie: Dzieło naszych znajomych, czyli Romek (muzyka, gitara, śpiew) i Zbyszek (kamera, montaż, scenariusz i reżyseria) do wiersza Kazimierza Ratonia.